Few reasons to travel together.

There are countless travelers (yep, we’re not the craziest ones!) and therefore articles and videos stating how great traveling solo is and why everybody should do it at least once. Don’t get me wrong, I agree, I think solo trips are the best and even Africa was planned as a one-person expedition.

RTW_2017_dag_0125_malawi_cape_maclear (11)__radic_laura

What happened? This ginger guy with the difficult-to-pronounce name (Radosław?! Radek? Radic? Radick? Rodrick? Rodrig?…whatever) showed up unexpected. Somewhere on a way, together, we decided that it’s easier to turn his (and his whole family’s) life upside down than to break up. Sounds ironical, but I still don’t regret it. Maybe it’s about time to say, “Traveling together might be as good as solo”.

So how solo travelers are superior to couples, friends or even parents (hats down for this type of parenting!)?  After few months with Radek, I can say few things…

Reason No. 1
While traveling solo you’re more aware of your surroundings.
Most solitary nomads will say that this is something you lose when becoming plural. Sometimes it might be true, especially in a group, but it doesn’t need to be like this! The other person will bring a completely new point of view, show you a great deal of things otherwise invisible (like this very rare spider in your hair). As always, it depends on people, and I like to think that I and Radek are looking for a similar experience which is only encouraging us to be more open. Volunteering with the locals, on the other hand, is giving us a chance to interact with our surrounding on a completely new level!

DSCN0603

Reason No. 2
Solo travelers don’t need to compromise.
Bullshit! So many factors like money and time can force you to compromise that the other person isn’t that much of a deal. Traveling together doesn’t mean: ghost your fellow traveler all the time, enjoying time alone is important despite fellow companions. As I said, it depends on people and it’s good to have common interests and similar life pace, but you’ll do fine on your own for few hours.

Reason No. 3
Solo travelers are having more “me time”.
Maybe. I don’t know, I have my headphones and books, they’re doing just fine as a “me time” and if I want, they can be easily transformed into “we time”.

DSCN0561

Reason No. 4
Solo travel is more challenging.
Eeeeh? I think it depends on your character. For me, it’s not much of a challenge to be in a foreign country surrounded by local people. I like it. Being with Radek on a year trip on the other hand… well, people who know him or me, or both of us should be laughing right now. Being together is a constant challenge of the characters, being together in a small space (you know, our bright orange tent or a small Datsun car) is a challenge for all the habits and all the pet-peeves.

DSCN0546

Reason No. 5
Traveling solo makes you discover yourself.
True, but it’s true for traveling and should apply to all travelers! You’re discovering yourself with every experience, and because traveling, by definition, is just an overwhelming amount of experiences you’re getting there quicker. The amazing part about traveling together is SHARING RESPONSIBILITIES and that my friend is a blessing! I discovered in Africa that I hate Instagram and (most of the time) Facebook, but it’s OK, our social media are flourishing because of Radek and I can write the blog because he’s too shy to write more than a hundred words.

DSCN9950

Reason No. 6
Solo means more independent.
In my case, together mean “not dead” and “not an African wife”. It’s much easier to dismiss marriage proposal, from businessman owning street hut with tomatoes and bananas, when you can point out ginger guy and with batting eyelashes say “sorry, I wish I could, but unfortunately he was first.”. Not dead – because together it was easier to escape Joburg!
Independence? Maybe it’s just an illusion, but I get to do everything I want (and many times I’m encouraged to go outside of my comfort zone) but with a company. What’s wrong with that?

DSCN9488

Reason No. 7
Solo-travelers are more daring.
It’s not true for me, Radek is pushing me forward every day. To jump from the higher cliff, to swim deeper or further and with a company, I’m feeling more secure, many times I wouldn’t take my camera out thinking “too dangerous”. With the second pair of eyes, I’m calmer and therefore more daring.

DSCN0041

Reason No. 8
I don’t know. Traveling together is easier and harder at the same time. We’re facing different challenges and getting incomparable experiences to our solo-traveler friends.
It’s easy because even if the whole world is falling apart we’ve got each other. To talk to, to enjoy the silence, to cry, curse…sometimes even to blame (I don’t recommend this one, short-term solutions never work). Foreign continent, culture, people and sometimes it’s good to have someone to hold on to. It’s difficult at the same time – you need to deal with two instead of one.

IMG_8499

There are pros and cons to everything and that’s the whole point of this article. Traveling solo or together, who cares? Surround yourself with people you like (or don’t hate when the difficult time comes), or walk alone, it’s that simple. As my dad used to say “In a relationship, it’s nice to have similar hobbies and to like the same climate zone, but most importantly your bladder should be alike! There is nothing more annoying than holding your pee in a long drive”.
Have you found someone like that? If not, don’t be afraid to travel on your own, it’s great!

IMG_8109

W internecie pełno jest podróżników (nie jesteśmy znowu tacy szaleni!), a razem z nimi blogów, vlogów czy artykułów, o tym, dlaczego warto podróżować solo i że każdy powinien przeżyć to chociaż raz. Wszystkie wyliczają zalety takiego podróżowania i z większością z nich się zgadzam, w końcu nawet Afryka miała być ekspedycją jednoosobową.

Co się stało? Nawinął się taki Rudy z niewymawialnym poza Polską imieniem (Radosław?! Radek? Radic? Radick? Rodrick? Rodrig?…wersji było już wiele) i tak jakoś zostało. Gdzieś po drodze doszliśmy do wniosku, że łatwiej będzie wywrócić życie jego -i całej jego rodziny- do góry nogami niż się rozstać. Brzmi ironicznie? Cóż, wciąż nie żałuje(my) więc może to i najwyższy czas powiedzieć głośno „Podróżowanie razem może być równie fajne jak solo”.

Co więc sprawia, że nomad jest lepszy od nomadów? Po paru miesiącach z Radkiem coś już mogę napisać…

Po pierwsze,
Kiedy podróżujesz solo jesteś bardziej skupiony na swoim otoczeniu.
Większość samotników powie, że to coś czego nie da się doświadczyć w liczbie mnogiej. Czasami to prawda, w grupie łatwiej skupić się na sobie, ale nie róbmy z tego reguły! Druga osoba może wnieść w podróż zupełnie nowy punkt widzenia, zwrócić uwagę na rzeczy normalnie niezauważalne (jak ta niezwykle rzadka odmiana pająka…we włosach). To chyba, jak zawsze, zależy od ludzi, a na szczęście z Radkiem szukamy podobnych wyzwań co działa jak motor napędowy, otwiera nas na to co nowe. Praca z lokalnymi społecznościami daje nam z kolei możliwość interakcji z tym dziwnym światem, w którym teraz jesteśmy, na zupełnie innym poziomie.

Po drugie,
Podróżując samemu nie idziesz na kompromis.
Jasne! Jak masz nieograniczone zasoby czasu i pieniędzy „kompromis” możesz wykreślić ze słownika, ale ilu jest takich szczęśliwców? Jest tyle spraw, które stawiają nam ograniczenia, że ustępstwa z drugą osobą są praktycznie niezauważalne. Poza tym podróżować razem wcale nie znaczy, być ze sobą 24/7. Zawsze można iść w dwie strony i spotkać się po drodze parę godzin później. Jak już napisałam, fajnie jest mieć wspólne zainteresowania i tempo życia, to pomaga, ale parę godzin dla siebie jest równie cenne!

Po trzecie,
Podróżując samemu ma się więcej czasu dla siebie.
Może, nie wiem. Mam słuchawki i rosnącą playlistę, parę książek na stanie; na razie jest to wystarczająco czasu „dla mnie”, ale czasami nawet tym lubię się podzielić.

Po czwarte,
Solo znaczy więcej wyzwań.
Serio? To chyba zależy od charakteru. Dla mnie nowe miejsce i nowi ludzie to synonim dobrej zabawy. Wytrzymać z Radkiem w rocznej podróży…cóż, Ci co nas znają albo znają chociaż jedno z nas powinni się teraz co najmniej uśmiechnąć. Każdy dzień razem jest próbą charakterów, każdy dzień razem z małą przestrzenią własną (jak nasz oczojebnie pomarańczowy namiot albo malutki towarzysz Datsun) jest próbą dla wszystkich przyzwyczajeń i drobnych uprzedzeń.

Po piąte,
Podróżując samemu odkryjesz siebie.
Stop! Podróżując w ogóle odkryjesz siebie, tyczy się to jakiegokolwiek podróżowania czy nawet nowego wyzwania. Wystawiając się na nowe doświadczenia zawsze się czegoś o sobie dowiesz, a że w podróży każdy dzień jest wypchany nowym, nieznanym czy wymagającym to po prostu uczymy się szybciej. To co dla mnie jest przewagą podróżowania razem to PODZIAŁ OBOWIĄZKÓW – najlepsza rzecz na świecie. W Afryce nauczyłam się, że nienawidzę Instagrama i przeważnie nie trawię Facebooka i nie ma w tym nic złego! Pod czujnym okiem Radosława nasze media społecznościowe kwitną, ja za to mogę pisać bloga, bo Rudy wstydzi się pisać na jeden temat więcej niż sto słów.

Po szóste,
Solo znaczy niezależny.
No dobra, a dla mnie razem brzmi „żywa” i „niezamężna”. Dużo łatwiej jest odrzucić propozycję małżeństwa od właściciela poważnego przydrożnego przedsiębiorstwa z bananami i pomidorami, kiedy można wytknąć palcem Radosława i trzepocząc rzęsami wyjaśnić „niezwykle mi przykro, ale rudy był pierwszy”. Żywa, bo razem łatwiej było przeżyć i uciec z Johannesburga!
Niezależność? Może mi się wydaje, ale robię co chcę i jak chcę, czasami nawet więcej, po prostu nie jestem z tym sama. Czy coś z tym nie tak?

Po siódme,
Samemu będziesz bardziej śmiały.
Nie w moim przypadku, Radek zmusza mnie do tego, żeby robić więcej i bardziej. Mając wsparcie wielokrotnie wyciągnęłam aparat i nie bałam się robić zdjęć w jednych z najniebezpieczniejszych miejsc na świecie. Druga para oczu daje poczucie bezpieczeństwa, druga para rąk pozwala lepiej rozłożyć ciężar.

Po ósme,
Sama już nie wiem. Podróżowanie razem jest łatwiejsze i trudniejsze w tym samym momencie, stawia inne wyzwania i skutkuje zupełnie innym doświadczeniem.
Łatwiej jest dlatego, że choćby świat się walił, to nie jestem sama. „Razem” daje wsparcie, rękaw, w który można się wypłakać, słuchacza, edytora, kogoś z kim można dzielić ciszę a czasem niesłusznie obwiniać za wszystko co złe (tego nie polecam, ale w końcu nie jesteśmy święci). Inny kontynent, kultura, ludzie i czasami dobrze jest mieć przy sobie kogoś, dla kogo „dom” znaczy to samo.
Ciężej dlatego, że samolubność trzeba podzielić na dwoje.

Medal zawsze ma dwie strony, i to jest chyba cel tego wpisu. Podróżując samemu czy w grupie małej lub dużej, kogo to obchodzi? Wystarczy otoczyć się ludźmi, których się lubi (albo nie nienawidzi w trudnych chwilach) albo można od nich uciec. Jedna z najcenniejszych rad mojego taty brzmi: „w związku fajnie jest mieć podobne zainteresowania i lubić podobny klimat, ale najważniejsze jest podobny rozmiar pęcherza! Nic nie denerwuje bardziej niż pełny pęcherz w drodze na wakacje”. Znalazłeś kogoś takiego? Jeśli nie, nie bój się podróżować solo, to też jest super!

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s