Traveling – Long holidays.

Holidays defined by Cambridge Dictionary is a time when someone does not go to work or school but is free to do what they want, such as travel or relax.

Yeah, on point.

IMG_9714

During my studies, consumed with integrals, construction of reactors and writing about bubble flows I was reading all those traveling blogs, torturing myself with photos of beautiful landscapes other people can view in their “normal” (day to day) life and generally speaking envying every minute of a traveler life. Why? Because I was seeing only dictionary definition of holidays, asking myself how they managed to escape normal life problems?

IMG_9617

Now I’m here and well… sandy beaches and days on the hammock are just one side of the story. The other one?

Sometimes we hear people saying “oh, it’s so cool that you have time for a vacation like this”, and I agree they are pretty much the best thing in my life. But in our backpacks instead of dresses, bikinis, flip flops and hair dryer you’ll find stove, pots, sleeping mats and trekking shoes which are filled with our “emergency food” like canned tomatoes and tuna. Instead of fancy drinks on a beach, we have minibusses full of people, livestock, and stinky dried fish. Instead of European malls, we’ve got street markets and powdered milk.

IMG_9626

We like it, but you might not. We like it, but some people seem terrified when we’re telling them stories from the road. We like it, but please don’t tell me that we’re on holidays – for us, it’s so much more.

It’s bargaining the prices in strange currencies, constantly trying to calculate how much they’re actually worth. US Dollars? Maybe Euro? SA Rands?! It’s accepting that water won’t always flow in the pipes and that some regions of Africa instead of milk has its powdered substitute. To put it simply: for me to travel is to not take things for granted and to appreciate that even though you might not find what you’re looking for it is still much funnier than all-inclusive!

IMG_9656

To travel is to be crushed by a combination of “normal” here and “normal” back home. For instance, last week universe hated us (and I won’t even mention problems with getting visas). Malawian’s are short on fresh food, dairy products and basically -if you can- you should be happy with meat and tomatoes (which is a great way to starve few vegetarians). Lacking nutrients, I was still looking forward to next day, but that brought only damaged keyboard.
Shit happens.

Now to write I need to avoid using “m” and “v”, backspace, space, tab, arrows and few others not even worth mentioning. Coz what we can do about it except moving forward?

Definitely, buy a new keyboard.

IMG_9752

Słownik definiuje wakacje jako czas wolny od pracy (czy szkoły) pozwalający na odpoczynek w wybranej formie – jak relaks czy podróże.

W punkt.

Kiedy byłam studentką, zanurzona gdzieś w całkach, budowie reaktorów i opisywaniu rodzajów przepływów pęcherzyków rozpuszczonych w cieczy, raz na jakiś czas (co było wyrafinowaną formę masochizmu) przeglądałam sobie blogi podróżnicze.  Egzotyczne miejsca, świeże owoce, wąskie uliczki kolorowych miast i inne cuda, które dla niektórych szczęśliwców są „szarą codziennością”. Oj tak, zazdrościłam i pytałam jakim cudem im udało się uciec od „normalnego” życia?

Teraz jestem w Afryce, na zadupiu 70 km od najbliższego bankomatu i już wiem, że hamaczek i piaszczysta plaża nie są podróżniczym chlebem powszednim.

Spotykamy ludzi, którzy mówią „ale super, że możesz sobie pozwolić na roczne wakacje!” i tak jak zgadzam się z tym, że „to super” i nigdy w życiu szczęśliwsza nie byłam, tak druga część wypowiedzi – „wakacje” bardzo nie pasuje do całego obrazka. Dlaczego?
W naszych plecakach nie znajdzie się zbyt wielu fikuśnych ciuszków, kolorowych bikini czy japonek – musieliśmy gdzieś zapakować palnik, garnki, karimaty czy buty trekkingowe (wypchane po brzegi naszym żarciem „na zaś”). Nasza codzienność zazwyczaj budowana jest przez minibusy wypchane ludźmi, kurami i bardzo często śmierdzącymi suszonymi rybkami a nie przez kolorowe drinki na plaży. Zamiast supermarketów mamy bazarki a mleko w proszku zastąpiło UHT.

Nam się podoba, ale to nie jest dla każdego. My jesteśmy całkiem zadowoleni, ale niektórzy są naprawdę przerażeni naszymi opowieściami z drogi. Tylko proszę nie mów, że to „długie wakacje” – dla nas to naprawdę znacznie więcej.

To targowanie się z miejscowymi w walucie, którą zawsze gdzieś po cichu musimy przełożyć na coś  co już znamy. Dolary? Może euro? Nawet rand z RPA jest czasem bardziej czytelny! To akceptacja rzeczy dla nas kompletnie obcych jak brak wody w kranie przez większość doby, sklepowe półki zastawione mlekiem w proszku i brak dostępu do tego zwykłego – od krowy. Najprościej mówiąc: podróżowanie dla mnie jest po prostu akceptacją tego, że niewiele jest w życiu rzeczy stałych… i dobrze. Nawet jeśli czasem trzeba zmienić dietę, na ulicy zawsze zjesz smaczniej niż z all-inclusive.

I na pewno nie są to wakacje- chyba że, trudną kombinację tego co dla nas jest „normalne” i dla lokalsów jest „codziennością” ktokolwiek uważa za wymarzony urlop. Co by nie być gołosłowna mogę wspomnieć o tym, jak kosmos testował nasze nerwy przez ostatni tydzień (i nie wspomnę tu nawet o problemach z wizą). Malawi jest piękne, ale świeże owoce czy warzywa zimą są tu rarytasem, mleko…no cóż, jest w proszku a ogólna dostępność czegokolwiek poza kurczakiem i pomidorami jest niewielka. Świetna metoda żeby zagłodzić kilku wegetarian. Niedożywienie nie popsuło mi jednak humoru, to co się popsuło to klawiatura od komputera (i dopiero później humor). Kurwa.

Teraz jak piszę to muszę kopiować „m” , „v” i spację, unikać niedziałających strzałek, backspace’a, tab’u i paru mniej istotnych klawiszy. Idziemy do przodu, bo nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem (w proszku).

Na pewno musimy kupić nową klawiaturę.

Advertisements

2 thoughts on “Traveling – Long holidays.

  1. Glad to know you are still enjoying the adventure. After our short African experience I am so thankful for all the comforts of home. Blessing as you continue on in making memories. We are with our other son and family celebrating another grand daughter high school graduation and helping pack up their house to move back to own home province in Canada. Driving thru the Rockies. What beauty. Keep us in mind if you come to our country. Until then keep safe. Connie and John Sales

    Sent from my iPhone

    >

    Liked by 1 person

    1. It’s good to hear from you, we’re both happy that we had a chance of meeting you 🙂
      Home is a good place to be after Africa, I think it makes you appreciate our comfor lifes even more and it’s even better to be with the family – loved ones, to share with them all those different faces of love you can see in here so often.
      I hope we’ll stay in touch and send greetings from us to the rest of your amazing family!

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s