Strange Botswana.

Today’s post will be short. Why?
First of all we’re in Botswana only a week, so I won’t make a screed out of it, secondly now we’re lacking both internet and power, which shouldn’t be a surprise to anyone considering that 85% of this country is a desert and elephants on the pavement are more common than humans.IMG_8779

Someone may ask why I want to write about Botswana then? The reason is simple, We’re both amazed and amused by this country. We’re so close to South Africa, so close to everything we know and get used to and at the same time everything is a surprise to us. Country built on a diamond trade, which grew faster and better than many of European Countries and still infrastructure is an unfamiliar word here. They have 3 highways connecting 3 biggest cities, the rest is left with a web of small roads periodically flooded by Limpopo waters. Pity, but for our small city car – Datsun Go it didn’t make a huge difference, he isn’t built for off-road anyway.

IMG_8847

We gave our hearts to animals! They are everywhere here! In the contrary to everything we saw in SA, here the landscape is not disturbed by any fence or electric wire, wildlife is roaming freely around the country. Safe Haven, where if elephants would’ve been allowed to vote they would’ve won the elections, place where poachers (according to the minister of tourism) are ending in waters of Okavango Delta trapped in crocodile jaws or in paws of the black-maned Kgalagadi lion.

IMG_8831

This kind of policy sounds great to me, but for 5 thousand people living close to Chobe National Park in Kasane having 250 thousand elephants, hyena, lion and few buffalo neighbors it’s dangerous to put a car near the fence, coz you never know who’ll dare to cross it. Having a dog is a blessing here, they’re great protectors especially when it’s most dangerous (at evening or in the morning) still, it’s not a place for morning joggers – if your dog decides to turn back before you, you’ll sprint faster than ever.

Outside of the cities, it’s getting even funnier, elephants like to migrate after a sunset and their skin is catching car lights as good as surrounding trees so you won’t see this peaceful giant even if he’s close. Strange? Imagine having buffalo -which is one of the most difficult to spot out of big five- ten meters in front of the car that is speeding through the highway. After all this, cows, goats, antelopes or even giraffes aren’t huge surprise. 2 days in Botswana and you’ll start to appreciate good sight and “animals on the road” will sound like the worst threat.

Okavango Delta tested our patience and driving skills on the bumpiest and the sandiest roads ever! People were making pictures of our Datsun surrounded by huge off-road cars, and even though they haven’t let us through the gates (afraid that we won’t make it) those few kilometers of the delta gave us the impression of what we can expect when we’ll rent a proper car (and we will). After that Radek will become an off-road driver.

IMG_8798.JPG

I need to mention people. They’re the best, smiling, happy and you can feel their serenity (same as elephants). Policemen are not an exception but you can expect them to look at you as an easy money, they cannot give you a ticket if you’re not a taxpayer in a country, but they will look for something (anything!) that will cost you at least 500 pula. They have a great place to do it! “Veterinary check point” is something you’ll see every 200 km and you’ll need to stop a car in a puddle of antiseptic doing same with every pair of shoes in a car. This is giving plenty of time for an officer to look for a flaw in your vehicle.

Does any of this sound strange to you? Imagine that you need to declare laptop at the border! We were walking between border post and the border few times asking same questions “is it a joke?”, “are you sure?”, “really?” before they finally let us through.

I don’t know how many strange and even stranger things we’ll see in Africa but Botswana will be difficult to beat.

It supposed to be short….

IMG_8694

Dzisiejszy post będzie krótki. Dlaczego?
Po pierwsze, w Botswanie jesteśmy dopiero tydzień a to nie materiał na długie elaboraty. Po drugie, internet nie jest tu jedynym dobrem w deficycie, brakuje nam również prądu. Nie powinno to nikogo dziwić, jesteśmy w kraju, którego 85% to pustynia a słone przy drodze widuje się częściej niż autostopowiczów (a autostop jest na czarnym lądzie NAPRAWDĘ popularny).

Ktoś mógłby spytać czemu w takim razie uparłam się żeby pisać o Botswanie? Bo jestem rozbawiona i zauroczona dziwnością tego kraju. Jesteśmy tak blisko RPA, tak blisko tego co już oswoiliśmy a odmienność znowu jest dla nas chlebem powszednim. Kraj zbudowany na diamentach (któremu szybkości i jakości rozwoju zazdrościć może nie tylko Europa Wschodnia) nie podbił mojego serca rozbudowaną infrastrukturą, bo tej tutaj na dobrą sprawę nie ma. Przez cały kraj ciągną się 3 autostrady – jedna na każde duże miasto. Drogi szybkiego ruchu? Może jakieś regionalne? To już zależy od pory roku, w deszczowej Limpopo zalewa większość sieci komunikacyjnej, co dla nas – posiadaczy małego, miejskiego autka (Datsun Go) – i tak nie robi większej różnicy, bo do serca Botswany prowadzą drogi o charakterze co najmniej offroadowym.

Serce oddaliśmy zwierzętom! A te są tutaj wszechobecne. W przeciwieństwie do RPA Botswana nie buduje płotów ani ogrodzeń, zwierzęta mogą swobodnie przemieszczać się po całym kraju. Bezpieczna przystań, w której słonie, gdyby dopuszczone do głosowania, stanowiłyby większość w rządzie; w kraju w którym (powołując się na słowa ministra turystyki) kłusownik kończy żywot w szczękach aligatora z Delty Okawango albo w towarzystwie czarnogrzywych lwów z Kgalagadi (Kalahari).
Taka polityka ma też swoją ciemną stronę. Kiedy w miasteczku zamieszkałym przez 5 000 osób krąży 250 000 słoni, hieny, lwy i pewnie kilka bawołów samochody należy stawiać z dala od ogrodzenia – w końcu nigdy nie wiadomo, kiedy Twój płot stanie komuś na drodze. Psy w takich warunkach stanowią nieocenione wsparcie, chronią mieszkańców przed niechcianymi gośćmi i towarzyszą w najniebezpieczniejszych wyprawach (czyli tych przed świtem lub po zmroku). Poranne bieganie jest tutaj wysoce niewskazane, szczególnie jeśli Twój pies przebiega krótszy dystans niż Ty – bez niego będziesz wracał do domu sprintem.

Poza miastami robi się jeszcze zabawniej, słonie lubią migrować tuż po zmroku a ich skóra chłonie światło samochodowych lamp podobnie do przydrożnych akacji. Nagle kilkutonowa oaza spokoju staje się niewidzialna a stoi tuż przy autostradzie. Dziwne? Bawół jest w Afryce rarytasem (jednym z najtrudniejszych do wytropienia z wielkiej piątki) a postanowił pokazać się kilka metrów przed maską Datsuna, kiedy pędziliśmy autostradą. Przebiegająca drogą impala, krowa, koza, osioł czy nawet żyrafa nie robią już na nas większego wrażenia . Po dwóch dniach w Botswanie „zwierzę na drodze” brzmi jak najgorsza groźba a sokoli wzrok jest największym atutem.

Z kolei Okawango Delta przetestowało nas na drogach piaszczystych, sezonowo zalewanych. Strażnicy parku nie pozwolili nam co prawda przekroczyć bramy, ale kilkunastu kilometrowa droga dojazdowa dała nam próbkę tego, na co teraz próbujemy znaleźć odpowiednie 4×4. Jeden z kierowców wielkiej terenówy zrobił nam nawet kilka zdjęć stawiając nas tym samym na równi z hipopotamami, słoniami, lwami i innymi atrakcjami Moremi. Radek jako kierowca terenowy niewątpliwie rośnie w moich oczach 😉

Muszę jeszcze wspomnieć o ludziach. Są fantastyczni, uśmiechnięci, radośni i bije od nich ten sam rodzaj spokoju co od otaczających ich słoni. Wyjątkiem nie są tutaj policjanci, chociaż Ci traktują turystów jak łatwy pieniądz. Nie mogą Ci wystawić mandatu, bo nie jesteś podatnikiem, ale obejdą samochód trzy razy w poszukiwaniu czegoś za co zapłacisz co najmniej 500 pula. A, że kraj usiany jest „punktami kontroli weterynaryjnej” – na których samochód wjeżdża w kałużę środka odkażającego, w którym trzeba też wymoczyć wszystkie buty – to z policją spotkać można się co 200 km.

To wszystko wydaje Ci się dziwne? Wyobraź sobie, że na granicy zadeklarować musisz np. laptopa! Między granicą a biurem kontroli granicznej krążyliśmy kilkukrotnie, za każdym razem zastanawiając się czy ktoś z nas kpi czy to tak na poważnie.

Nie wiem, ile rzeczy dziwnych i dziwniejszych pokaże nam jeszcze Afryka, ale Botswana stawia poprzeczkę bardzo wysoko.

Miało być krótko…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s