South African beauty.

South Africa is beautiful.

When we first came here it was Cape Town we tried to fell in love with. It was beautiful, it was so pretty and so easy because of its resemblance to home. Only a few details were reviling what South Africa might become if we’ll be brave enough to try.

So, we tried. But after those months I must say thank you to Cape Town, for showing us doors to Africa, for letting us in.

Because of you, the beauty that we were about to see didn’t frighten us.

The purest form of South African beauty we saw in the Drakensberg, but there is one thing to remember (and it wasn’t written in a guide!) that it’s nothing like Tatry. Here we’ve encounter trails beyond the beaten track, swift streams, dense thickets and baboons watching our every step.
Tatry didn’t prepare us for an overnight hike with our heavy backpacks to a higher altitude, but it was worth the sweat.

Sleeping in a cave on over 2 000 m and waking up in clouds thick as milk make us feel unstoppable., but with every step, we were reminded that to be unstoppable you must have strong muscles and access to water.

Finding a cave with bushmen’s painting was as rewarding as beautiful, experiencing something that was taken care of only by one art restorer – cold walls, makes you think about humankind legacy.

Sorrows of getting lost and joys of getting back on track, the sound of mountain river and crickets being your lullaby combined with the most breath-taking views in my life, this will all remind me of the beauty of South Africa.

Therefore it is only one side of the coin. South Africa besides amazing nature is a home to many people squeezed together in cities of different shape and sizes.

Smaller ones are quiet and lazy, with many people smiling beautifully and waving like you’d be the best friend that they were expecting to come 5 minutes ago.
Junctions are small here, with braai and food market, smelling of curry and burnt meat, looking dirty from leftovers and plastic wastes from the neighborhood, loud. Being vegetarian in a place like this, in a country where meat is a base of every meal is hilarious, corn and chicken is a remedy for crazy people!

Bigger cities like Johannesburg are different, on suburbs we’re anonymous, sometimes someone will look at us suspiciously, other time white taxi with twenty people already inside will pass and horn, coz maybe we want to come and they still have some space!
The closer to junctions or city center the louder it gets, the smell of daha hugging every corner is mixing with an odor of leftovers and feces. Markets full of fruits, grilled meat and corn, are hard to avoid, people are rushing in different directions pushing their way through the crowd. The rush of adrenaline when we’re passing every alley, market and braai, being part of this wild life not as a tourist but almost locals is a different kind of beauty.

In Drakensberg, the danger was lying in every step we made, in cities it is not much different. Mountains tested our muscles, Johannesburg tested our spirit. One wrong step and your crossing paths with a venomous snake, one wrong person and you’re ending up stabbed.

Vigilantism. You’re looking in someone’s eyes not even thinking about looking at his hands, he’s closer and closer with his knife on Radek’s neck height. I don’t think he was alone. I didn’t know I could shout “NO!” so loud. I don’t remember pulling Radek from the pedestrian.
Next thing I remember is standing in the middle of the road, our fingers clenched together, sweaty palms, no cars. I don’t know how we get there, I wasn’t there. But how can you be somewhere where humanism dissolved?
Instinct saved us twice, few steps back saved us twice. First time while encountering a snake in Drakensberg and second time while meeting different type of snake in Joburg.

At the end every beauty has its price, the question is: Are you willing to pay?

RPA jest piękne.

Jechaliśmy do Kapsztadu z myślą, że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia. Stanęło na drobnym zauroczeniu, ale Kapsztad jest piękny. Prześliczny i znajomy, tak bardzo przypominający wszystkie europejskie stolice. Dom.
Tylko parę szczegółów, drobnych detali, dających nam do zrozumienia, że RPA niesie ze sobą znacznie więcej i tylko od nas zależy, ile tego piękna chcemy odkryć.

Parę tygodni później zaczęliśmy odkrywać, ale dopiero teraz mogę powiedzieć Kapsztadowi dziękuję. Dziękuję za otwarcie nam drzwi do prawdziwej Afryki. Tylko czas spędzony w Kapsztadzie był nas w stanie przygotować na piękno, którego doświadczamy. Piękno, którego można się wystraszyć, i które nie zawsze łatwo zrozumieć.

Najczystszą formę piękna RPA pozwoliło nam odkryć Drakensberg. To nie Tatry, tutaj chodzi się poza utartym szlakiem, górskie potoki są niekiedy szersze niż Wisła, a w gąszczu egzotycznych drzew cały czas przypominają o sobie pawiany, obserwują każdy krok.
Nie byliśmy przygotowani na kilkudniową wyprawę po Górach Smoczych, ale daliśmy radę i żadna kropla potu nie poszła na marne.

Spanie w jaskini ponad 2 000 m. n.p.m., poranny widok na szczyty oblane chmurami jak śmietaną sprawiły, że czuliśmy się niezwyciężeni. Tylko żeby być niezwyciężonym trzeba jeszcze znaleźć wodę i odpocząć na chwileczkę, bo plecaki takie ciężkie.

Znaleźliśmy jaskinię z malowidłami Buszmenów. To robi wrażenie, ogromne. Piękno w formie, której konserwatorem przez wieki były tylko skalne ramy. Takie piękno każe się zastanowić, co zostanie po nas?
Przez parę dni gubiliśmy i na nowo odnajdywaliśmy szlak, do snu kładł nas szum górskich potoków i cykanie świerszczy a o wschodzie słońca budziły górskie widoki. Piękno, po prostu. I tak właśnie postaram się je zapamiętać.

Ale to tylko jedna strona medalu. Jedyna w swoim rodzaju natura to tylko jedno oblicze afrykańskiego piękna, ta ziemia jest domem milionów ludzi upchniętych w różnych miasteczkach i metropoliach.

W małych mieścinach życie toczy się wolno i spokojnie, ludzie uśmiechają się szeroko i machają w naszym kierunku jakbyśmy byli długo wyczekiwanymi gośćmi. Stragany są małe, porozrzucane. Jedne z owocami, na innych regionalny grill (braai). Zapach curry i przypalonego mięsa, w każdym rynsztoku resztki jedzenia, puszki i plastik z całej okolicy. Jest głośno. To nie jest miejsce dla wegetarian, tutaj mięsna jest nawet owsianka a kurczak i kukurydza są najlepszą vegge opcją.

Metropolie jak Johannesburg są zupełnie inne, na przedmieściach jesteśmy anonimowi, czasami ktoś się uśmiechnie czy popatrzy podejrzliwie, innym razem „taxi” z dwudziestoma osobami zapakowanymi wewnątrz jak sardynki zatrąbi, bo może nas też ma gdzieś zabrać, a miejsca, w takim vanie, przecież nie brakuje!
Im bliżej targowisk albo centrum miasta tym głośniej. Zapach zioła otula każdy kąt, mieszając się ze smrodem moczu i gnijących resztek jedzenia. Stragany pełne owoców, grillowana kukurydza, kurczak, to wszystko znaleźć można na każdym rogu. Ludzie przepychają się, każdemu spieszy się w innym kierunku. Podnosi się poziom adrenaliny, kiedy pędzi się przez korytarze straganików, będąc częścią miejskiej dżungli, już nie do końca turyści, już trochę jak miejscowi.

W Górach Smoczych należało uważać na każdy krok, grunt nigdy nie był pewny, w miastach jak Johannesburg jest podobnie. Góry były dla nas testem sprawnościowym, Johannesburg przetestował naszego ducha. W górach jeden źle postawiony krok i patrzyłam w oczy jadowitego węża, w Johanesburgu wąż miał inną postać.

Ostrożność. Patrzyłam mu w oczy zamiast na ręce, a on był coraz bliżej, z nożem na wysokości Radka szyi. Myślę, że nie był sam. Nie spodziewałam się, że potrafię tak głośno krzyczeć „NO!”. Nie pamiętam żebym pociągnęła Radka z chodnika na jezdnię.
Następna rzecz, którą pamiętam to ulica, zero samochodów, nasze ręce zaciśnięte jedna wokół drugiej, spocone ze strachu. Nie pamiętam jak się tam znaleźliśmy, jakbym mnie tam w ogóle nie było. Tylko jak można być, doświadczać, kiedy humanizm rozpuścił się w gęstym, miejskim powietrzu?
Instynkt uratował nas już drugi raz. Pierwszy, jak spojrzałam w oczy wężowi i drugi jak wąż przyjął ludzką postać.

Widocznie każde piękno ma swoją cenę, i powstaje pytanie: jak wysoką chcemy zapłacić?

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s